niedziela, 11 stycznia 2015

Jeśli chce się być szczęśliwym, nie wolno gmerać w pamięci ?

Tak, ale jak tego nie robić jeśli wszystko zaczyna się od przeszłości... Nasze dzieciństwo, nasze ukształtowanie, nasze wzloty i upadki, przygody i miłości jakie przeżyliśmy. Odkąd pamiętam byłam grzecznym dzieckiem, jak mnie posadzili tak siedziałam, nie sprawiałam problemów nawet w szkole średniej. Miałam wszystko czego potrzebowałam bez dużego wysiłki, od małego chuchano i dmuchano na mnie, małe skaleczenie było porównywalne do strasznej tragedii, nie mogę winić za to mojej mamy bo to wyraz jej bezgranicznej miłości, niestety jego wady wyszły w życiu dorosłym. Jestem bardzo wrażliwą osobą, czasami myślę, że aż za....Bo kto od razu płacze jak widzi biedne dziecko, bezdomnego czy zmarzniętego na deszczu psa, każdemu jest przykro, ale mówi się takie życie, mam wrażenie, że właśnie JA przezywam dużo rzeczy sto razy bardziej niż inni. Przykład ? Mój pierwszy chłopak, miałam ok 16 lat byłam z nim ok 10 miesięcy nie kochałam go czego oczywiście przed nim nie ukrywałam, a po rozstaniu kto płakał przez dwa tygodnie non stop, Ja, a przecież nie czułam do niego tego co bym chciała i sama zastanawiałam się dlaczego tak bardzo to przeżywam ? Po jakimś czasie już znam odpowiedź, do każdego bardzo się przyzwyczajam, otwieram się i chłonę różne rzeczy od drugiej osoby, to duża wada jestem bardzo plastyczna i jestem dobrym obiektem do manipulacji. Poświęcam się cała drugiej osobie nie zostawiając nic dla siebie. Mam niskie poczucie własnej wartości i jestem mało konsekwentna, a to wszystko ma podłoże w dzieciństwie, jak byłam mała byłam gruba, może nie otyła ale gruba. Pamiętam jak podobał mi się Kamil z 1A i wysyłałam mu karteczki wyznające moją miłość....i co, raz powiedział, że jestem za gruba żeby być jego dziewczyną...no cóż bywa, a co do konsekwencji to nie musiałam nigdy robić niczego do końca, zawsze mama zrobiła to za mnie albo przekonywała, że nic się nie stało ja przecież nic nie muszę... i zostało mi to, myślę, że wszystko dostanę od zaraz i wszystko mi się należy, ale to nie znaczy, że nie jestem gotowa do poświęceń już udowodniłam sobie sporo razy, że jestem w stanie to zrobić. Czytają to można uznać, że jestem bardzo krytyczna wobec siebie, i tak jest wiem, że moje poczucie nieszczęścia jest tylko i wyłącznie moją winą. Wiele razy powinnam postawić siebie na pierwszym miejscu, a nie kogoś, to dobroć czy naiwność ? Chcę się zmienić bardzo, ale to wymaga dużej pracy nad sobą i nie gmerania w pamięci...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz